Witam czytelników. Dzisiaj ponownie chciałbym zaprezentować dziecko Panów i Pań z Mongoose Publishing. Tym razem ślinotok powinien zostać zainicjowany z ust fanów legendarnego Star Treka, ponieważ kolejnym bitewniakiem na mechanice A Call to Arms jest
Star Fleet, czyli Star Trek na stole ;)
Trochę mi przykro, że mangusty przystopowały Noble Armadę, ale z drugiej strony ruszyli ostro ze Star Fleetem. Co prawda na chwilę obecną większość modeli jest jeszcze w Pre-Orderze, ale zdjęcia i ceny już są na stronie. Gotowe do wysyłki są: podręcznik i małe zestawy startowe (~6 statków).

Ale może nie skaczmy od razu do szczegółów. Cóż nam właściwie oferują mangusty w Star Fleecie? Przede wszystkim mechanikę na tym samym systemie co Noble Armada, czyli A Call to Arms. Każdy kto czytał mojego posta na temat Armady, wie że jest to naprawdę dobrze opracowana mechanika - łatwa to przyswojenia i trudna do mistrzowskiego opanowania. Uwzględnia ona naprawdę masę sytuacji podczas walk w kosmosie i wg mnie jest jedną z ciekawszych jakie widziałem.
Poza instrukcjami kiedy i jak rzucać kostkami otrzymujemy 5 stron konfliktu:
- United Federation of Planets
- Klingon Empire
- Romulan Star Empire
- Confederation of the Gorn
- Kzinti Hegemony
A teraz przechodząc do szczegółów ;) Podręcznika na oczy nie widziałem, więc nie wypowiem się nic ponad mechanikę, którą znam z Noble Armady. Ale stateczki pooglądałem, tak samo startery. Część z nich Wam zaprezentuję - po więcej odsyłam na stronę mangust w Linku posta.
Każda frakcja otrzymuje dwa startery - mały, tzw. Squadron (około 6 statków - zależy od frakcji) orz duży Fleet Box - Federacja np. dostaje w nim 16 statków i 6 tycich myśliwców. Poza statkami w Fleet Boxie dostajemy również pocketowe pełne zasady do gry! Jednym słowem wszystko co jest do rozgrywki potrzebne.
To tyle ode mnie. Jeżeli przeczyta tego posta jakiś entuzjasta Star Treka i zamówi podręcznik, mam nadzieję, że podzieli się swoją opinią na jego temat :)